"Buticzanki" czy ambasadorki podróbek?

Data: 06.11.2015
W1siziisijiwmtuvmtevmdyvmtjfndbfmzvfotexx2jilnbuzyjdlfsizsisimpwzyjdlfsiccisinrodw1iiiwimtaynhgzmjajil1d

Ostrzegamy przed działalnością "buticzanek" i biznesem opartym na handlu chińskimi podróbkami.

Piękne kobiety, wystawne kreacje, stylizacje godne zagranicznych gwiazd, rodem z Hollywood. Imponujące zdjęcia atrakcyjnych przedstawicielek płci żeńskiej, budzące w kobietach pożądanie, aby wyglądać równie ekskluzywnie. Markowe ciuchy, najdroższe marki ,względnie niskie ceny - czy na pewno?

Reklama dźwignią handlu - to powiedzenie, które nieustannie się sprawdza. Szczególnie w kontekście dyskusji o "buticzankach", czyli przedsiębiorczych "pośredniczkach", które w wyszukany sposób propagują wszelkiego rodzaju imitacje produktów znanych marek, poddając w wątpliwość konsumenta ich brak oryginalności. Nienaganna aparycja i odpowiednia aranżacja prezentowanych zdjęć, pozwala wierzyć, że przedmiot aukcji jest wysokiej jakości. Niestety, oferowany towar nie mam nic wspólnego z wysokim standardem, a identycznego zakupu można dokonać bezpośrednio od dostawców z Chin.

Różnica jednak polega na tym, iż decydując się na podróbki, które masowo promowane są w internecie, możemy nabyć przedmiot zainteresowania - u źródła, którego cena często jest adekwatna do jakości (niska cena podróby - beznadziejna jakość). Jednakże przy większej nieświadomości konsumenta, niekiedy skuszonego nie samym produktem, a sposobem zareklamowania go przez tzw. "buticzanki" - dokonuje on zakupu nieoryginalnego produktu niskiej jakości, lecz za znacznie wyższą cenę. Pośredniczki za swoje usługi i promowanie trendów zwłaszcza w mediach społecznościowych (Instagram, Facebook), pobierają pokaźną marżę, stanowiącą równowartość bądź nawet wyższą cenę niż ta, za którą zakupiły towar. Sprzedaż ciuchów odbywa się jedynie drogą prywatną, najczęściej za pośrednictwem korespondencji mailowej bądź telefonicznie.

12046737_542376862598453_1412411581904913964_n.png

1524710_100203400323381_4802154687122659662_n.jpg

Teoretycznie nie byłoby w tym nic dziwnego, biorąc pod uwagę fakt, iż podobną polityką kieruje się większość sklepów odzieżowych, które nabywają produkty za względnie niską cenę, nakładają na nie marżę, atrakcyjnie prezentują i wystawiają na sprzedaż. Istotne jest jednak, że przedsiębiorstwa działające zgodnie z prawem, odliczając koszta - płacą podatek od dochodu. Nie sprawdza się to jednak w przypadku "buticzanek", które nie prowadzą żadnej zarejestrowanej działalności gospodarczej, indywidualnie ustalając cenę odsprzedaży.

Bez tytułu.png

Zgodnie z Prawem Własności Przemysłowej, można to określić jako nielegalny obrót podrobionym towarem, co jest bardzo opłacalne, zarówno dla dostawcy jak i "pośredniczek" - traci tylko klient, który płaci wysoką cenę za zwykłe podróbki. Podstawą schematu tego biznesu jest skupowanie atrakcyjnych ciuchów, butów czy dodatków znanych i cenionych marek, od dostawców z Chin. Jednym z najbardziej popularnych portali internetowych wśród polskich konsumentów jest największy chiński e-bazar Aliexpress, który oferuje szeroki wybór towaru, od słabej jakościowo odzieży z doszytym logo, po repliki łudząco podobne do faktycznego prototypu.
ali-logo.png
Co gorsza, chińscy dostawcy opracowali nawet system numerów referencyjnych, po których niegdyś można było rozpoznać oryginał, a fałszywe towary podpinają się po coraz bardziej niszowe marki. Niestety,to właśnie Aliexpress stanowi główny asortyment wielu instagramowych butików, a dostawcy często nawiązują współpracę z wybranymi "pośredniczkami", na zasadach barterowych. Te, które cieszą się największą popularnością na Instagramie - otrzymują darmowe ubrania, aby odpowiednio zaprezentować je na swoim profilu. Wystawiając przedmioty na sprzedaż, zapewniają o ich oryginalności, a efektywna prezentacja zdjęć sprawia, że każda kobieta chcę tak wyglądać. Wysoka cena ma świadczyć o ekskluzywności produktu, wyodrębniając także wysokie koszty transportu, co jest dużym nadużyciem, ponieważ faktyczni dostawcy często zapewniają free shipping.

Ponadto w sytuacji, kiedy "buticzanki" nie posiadają zamówionego towaru na stanie - zamawiają go od dostawcy z Chin bezpośrednio na adres kupującego, a wysyłka trwa około 2-3 tygodni. Zysk zdaję się być wtedy jeszcze pokaźniejszy, a popularna 'biznesmenka' skupiająca na swoim profilu tysiące followersów szybciej i skuteczniej trafia do odpowiedniej grupy docelowej i jest w stanie sprzedać nawet najbardziej tandetne imitacje. Nie należy jednak zapominać, że często towar wyglądający na zdjęciu idealnie, w rzeczywistości pozostawia wiele do życzenia. Choć reakcja konsumentów na zarobek wykorzystujący ludzką naiwność wciąż jest znikoma, powstają już pojedyńcze strony przestrzegające przed takimi zjawiskami. Można zauważyć je na Facebooku , utworzone pod takimi nazwami jak : „buticzankom mówimy nie” „Nie przepłacaj u buticzanki” czy „Niezgodność produktu z opisem”. Uważajcie na naciągaczy i podróbki!

6c6aac7206585c8e85291d06c0f125a4,641,0,0,0.png


12202402_1633292176938378_590897642_n.jpg

Źródła:
www.facebook.com
www.xdreamy.blogspot.com
www.natemat.pl
www.dnokufra.pl

Skomentuj

Program oryginalny sprzedawca

Cenimy uczciwych sprzedawców, dlatego też postanowiliśmy im pomóc

Popierają nas

Walkę z podróbkami wspierają znane marki

Facebook

Dołącz do walki z podróbkami

Wspieraj nas

Wstaw nasz baner na swoją stronę